Trzeci i ostatni zapis wieczoru z kartami Ester Perel „Where shall we begin”. Po odcinkach o niezapomnianych spotkaniach (#49) i wielkim halo w mediach społecznościowych (#50) — wracamy do tego, co zostało.
Zaczynamy od kontynuacji wątku mediów społecznościowych. Kamil zastanawia się, czego w jego treściach nie widać — że najważniejszą częścią jego pracy są relacje z klientami, a nie sprzęt czy profesjonalizm techniczny. Leszek konfrontuje to z bardziej pragmatycznym podejściem: najpierw partnerstwo biznesowe i wartość, potem relacja towarzyska. Darek szuka równowagi — jest obecny na LinkedInie, ale zmaga się z pytaniem, ile w tym kreacji, a ile autentyczności. Marcin dzieli się doświadczeniem dysonansu poznawczego — kiedy ktoś z publiczności powiedział mu, że w internecie wygląda na śmieszka, a na żywo okazał się mędrcem.
Po drodze wchodzimy w fascynującą dyskusję o tym, do czego naprawdę służą media społecznościowe w biznesie — czy sprzedają, czy raczej budują przekonania, które sprawiają, że klient w końcu powie: „idę do tego człowieka”.
Na koniec każdy z panów odpowiada na pytanie: „Którego dnia nigdy nie zapomnę?” — i tutaj pojawiają się odpowiedzi zaskakujące i osobiste. Leszek mówi o momencie, gdy zrozumiał, że powinien działać z tym, co ma, zamiast czekać na lepsze okoliczności. Marcin — o dniu, w którym przestał czekać na pozwolenie i wziął sprawy w swoje ręce. Kamil wspomina dzień, w którym rzucił studia na piątym roku — i pierwszą osobę, która go za to pochwaliła. Darek wraca do narodzin swoich dzieci. A cała piątka wspomina, co robiła 11 września 2001 roku — bo są takie dni, które pamięta każdy.
Jak zwykle to tylko początek meandrującej rozmowy o życiu.
Podcast: Play in new window | Download
Zapisz się: Apple Podcasts | Spotify | RSS
